Część VIII / Rozmowa... >> czwartek, 2 października 2008 22:04:17
Sorry ludzie, że dopiero teraz piszę, ale miałam odpływ weny nie wspominając o karach na kompa i nowej szkole ^^.
Postaram się wrócić do tego wariatkowa, które stworzyłam.
~**~
Czarnowłosy chłopak stał pod drzwiami swojego pokoju nasłuchując kroków. Usłyszał nagle trzaśnięcie jedną i drugą parą drzwi.
- Wyszła... - szepnął do swojej ukochanej, która leżała właśnie na łóżku wpatrując się w sufit.
- Kiedy oni w końcu przestaną wzajemnie siebie ranić? - wyszeptała podnosząc prawą dłoń i bacznie się jej przyglądając.
- Nie wiem... Ale obojga mi żal... - odparł Bill.
Podszedł do dziewczyny i usiadł okrakiem na niej.
- Cieszę się, że my nie mamy takich problemów... - Spojrzał jej w oczy głęboko i musnął delikatnie wargi dziewczyny.
- Bill... - szepnęła cicho Kathi.
- Chyba... Chyba jestem gotowa...
- Na co?
- Na... Na TO...
Patrzył jej w oczy nie mogąc się od nich oderwać, jakby zobaczył je pierwszy raz w życiu.
- Ale... - Chciał już coś jej odpowiedzieć, ale położyła tylko palec na jego pełnych wargach.
- Nic nie mów... Chcę i tyle... - Położyła dłoń na policzku chłopaka i delikatnie go gładziła. On tylko się uśmiechnął i położył obok niej.
- Jesteś najcudowniejszą kobietą na świecie. Po prostu nie chcę cię skrzywdzić. Jesteś dla mnie całym życiem, a gdyby ciebie przy mnie zabrakło, załamałbym się i umarł nie mogąc sobie poradzić z bólem... - Kathrina spojrzała zdziwiona na chłopaka. Jeszcze nigdy nie powiedział jej czegoś takiego. Zwykłe "kocham cię" mogło znaczyć to, co nic. Tym razem otworzył jej serce, co jeszcze bardziej skłoniło ją do podtrzymania swojej decyzji.
- Bill... Tymi słowami spowodowałeś, że jeszcze bardziej pragnę dzielić tę chwilę z tobą... - Wtuliła się w niego i myślała co zrobić dalej. Jak rozegrać wszystko, by już tak pozostało.
- Kathi...
- Ym...?
- A co byś zrobiła, gdybym, nie mógł mieć dzieci? - Dziewczyna spojrzała na niego.
- O czym ty mówisz?!
- Nie... Ja tylko tak... - szepnął.
- To jak?
- Nic... Bym i tak cię kochała. Coś zawsze można by było wymyślić. - Mocno go przytuliła do siebie. Czy to co mówił było prawdą?
~**~
sorry, że takie krótkie, ale nie miałam dalszego pomysłu i trochę mnie rozproszono ^^
komentarze [2]

Przepraszam! >> niedziela, 15 czerwca 2008 14:56:36
Chwilowy brak weny ludzie :P zrozumta xD
komentarze [1]

Część VII / ... co zaczęliśmy rujnować... >> piątek, 25 kwietnia 2008 01:23:52
Hallo people!! Sorry, za te przerwy w pisaniu, ale albo nie mam zabranego neta przez oceny, albo zabrana wenę xD...
No to mnie nie będzie kolejny miesiąc za oceny xD... Ale proszę... oto notka!
~**~
Szedł spokojnymi ulicami maleńkiej wioski koło Magdeburga. Zakryty kapturem, który był jego jedyną osłoną przed śniegiem. Pragnął już zobaczyć słońce, które zwiastowałoby koncerty i kolejne porzucenie wspomnień o niej. Miał już tego dość. Wciąż tkwiła w jego głowie tak jak kiedyś. Czyżby to wszystko wróciło?
Dziwnym trafem jego nogo zaprowadziły go pod jej dom. Stanął i spojrzał w okna. Było ciemno jak nigdy. Zazwyczaj jej dom tętnił życiem. Pamiętał dokładnie jak kiedyś chowali się razem za krzakami róż przed jego matką i jej ojcem śmiejąc się wesoło gdy wychodzili z ukrycia po godzinie.
Nigdy się z nią nie nudził. Nigdy nie czuł się przy nikim tak cudownie, bezpiecznie i ciepło.
Wszystkie te dziewczyny po stosunkach leżały na pościeli i w niczym nie przypominały nawet trochę jej.
Ona była dla niego ideałem, wzorem, muzą... Dla niej potrafiłby oddać wszystko!

- Cześć gwiazdorze... - Usłyszał za sobą ciche słowa, które momentalnie spowodowały, że się odwrócił.
- Myślałem, że się do mnie nie odzywasz. - powiedział patrząc znowu w te wielkie niebieskie oczy, które kiedyś doprowadzały go do szału. Ale tak... To było kiedyś.
- Postanowiłam, że to nie ma sensu. Już w końcu jesteśmy dorośli, a tak poza tym, to ty przestałeś się odzywać do mnie . - zauważyła dziewczyna.
- Ale i tak to ty mnie potraktowałaś jak ostatniego śmiecia. - burknął pod nosem.
Podeszła do niego i spojrzała w jego wielkie brązowe tęczówki.
- Tom... Co się z tobą stało? Nigdy taki nie byłeś. Dziewczyny, picie, palenie? To nie ten Tom, którego znałam ja. - szepnęła do niego.
- Tamten Tom umarł gdy powiedziałaś, że nie masz ochoty ze mną być. - wycedził przez zęby.
Dziewczyna odwróciła twarz. Czyżby żałowała? Czyżby jego słowa były prawdą? Czy spełniło się to, co on jej wykrzyczał te parę lat temu?!
- Kochasz mnie... - Zaśmiał się lekko drwiącym głosem.
- Kochasz mnie i nawet nie chcesz się do tego przyznać! Kochałaś mnie od początku! - Wciąż śmiał się z lekko zszokowaną miną i drwiącym uśmiechem.
- Tom, to nie tak...!
- Kochasz mnie, ale wszystko i tak jest dla ciebie ważniejsze od tego! Nie chcesz być ze mną, bo się boisz! Boisz się, że cię zostawię na lodzie! I przez te wszystkie lata bałaś się, bo widziałaś, że zrobię wszystko by z tobą być! - Spojrzał na nią przerażająco odpowiadając sobie na wszystko.
- Nie będę już cię zatrzymywał. Bo jak wiesz... Mogę mieć każdą... Każdą jaką tylko zachcę, na noc lub dłużej. Tylko ciebie nie mogę... Ale muszę ci powiedzieć, że żadna nie dorównuje tobie pod żadnym względem! - powiedział, zbliżył się do niej szybko, musnął delikatnie jej gorące wargi swoimi i odszedł w stronę swojego domu.
Zostawił osłupiałą dziewczynę beż żadnych wyjaśnień swojego czynu. Ale i tak nie musiał tego robić. Ona doskonale rozumiała. Możliwe, że nawet bardziej od niego samego.
Lecz on nic nie mówiąc szedł przed siebie. Wrócił do rodzinnego domu i od progu usłyszał radosne piski swojej kuzynki, która uciekała od jego brata. Rozejrzał się po przedpokoju rozbierając się.

- Mamy nie ma? - krzyknął do "wesołej gromadki".
- Nie! - krzyknęli chórem.
- Ojczyma też? - dodał.
- Też. - odparli kolejny raz równocześnie.
- To dobrze... - szepnął sam do siebie i poszedł na górę energicznym chwytem podciągając spodnie, by po nich nie deptać.
Wszedł do drugich drzwi na lewo, zaraz przy łazience. Zatrzasnął je energicznie i położył się na pościelonym pedantycznie łóżku.
Rozejrzał się po swoim zielonym pokoju napotykając wzrokiem na różne rzeczy. Zdjęcia, plakaty, płyty, upominki...
Nagle na dole rozległ się dzwonek i usłyszał otwierające się drzwi, lecz chyba ten, co otwierał, zaniemówił z jakiegoś powodu. Chwilę po tym, usłyszał pukanie do swoich.
- Czego?! - warknął przewracając się twarzą do ściany.
- Mogę? - usłyszał ją. Jednak przyszła...
- Jak już weszłaś... - powiedział beznamiętnie.
- Tom... Mam do ciebie prośbę... - szepnęła siadając obok niego na łóżku.
- No...? - Nie odwracał się dalej.
- Zbudujmy znów to, co zaczęliśmy rujnować te kilka lat temu. - Dziewczyna lekko się uśmiechała, nie mając pojęcia, jakiej odpowiedzi ma się spodziewać.
- Co? - Odwrócił się energicznie i spojrzał na nią jakby jej kolor włosów mówił o wszystkim.
- Ty chcesz do tego wracać?! Chociaż na początku byś powiedziała, że mam rację z tym co mówiłem! - powiedział lekko podnosząc ton głosu.
- Tom... Ja... Ja nie wiem... Nie teraz... Jeszcze nie czas na to...
- A kiedy będzie?! Jestem chory rozumiesz?! A tą chorobą jesteś ty! Albo mnie z niej wyleczysz znikając całkowicie z mojego życia, albo przemienisz ją w coś, co się nazywa "czystą miłością", więc decyduj! - wycedził i odwrócił się z powrotem.
- Dobrze... - Wstała w bez słowa wyszła. Miała już dość, tak samo jak on. Ale to o dziwo z jego oczu popłynęły pierwsze łzy...
~**~
Dobra... na razie! I KOMENTOWAĆ MI!
komentarze [4]

Część VI / Carol... >> niedziela, 30 marca 2008 15:47:10
Przepraszam za taką przerwę w pisaniu, ale niestety często mam zabierany internet przez rodziców ;/.
No to lecimy z tym koksem... Pewnie nic ciekawego nie wymyślę, ale cóż...
~~**~~
Leżeli w białej pościeli wpatrując się w sufit. Rozmyślali o wszystkim. Jedyne co ich teraz łączyło, to ich zaciśnięte dłonie, jedna na drugiej. Trzymali się tak za ręce i błądzili. Każde szukało czegoś w swojej głowie. Każde musiało sobie jakoś z tym poradzić.

- O czym myślisz? - zapytała w końcu Kathi.
- O tym jak powiedzieć matce... - szepnął.
- A ty?
- O tym śnie...
- No tak... Widziałem przerażenie w Twoich oczach gdy mi o tym mówiłaś. Ale chwila! - Dźwignął się i zawisł nad nią patrząc głęboko w jej oczy.
- Tematyką snu było dziecko... Czy ty... Ty chcesz mieć ze mną dzieci?! - Wyszczerzył się pokazując szereg swoich krzywych ząbków.
- No wiesz co? To był tylko sen... Ja sama nie wiem, czy to się stanie naprawdę. Znaczy, czy stanie się to, że będę miała Twoje dziecko... - Dziewczyna zaczerwieniła się i uciekła wzrokiem z zakłopotania.
- A ja bym chciał... - Musnął delikatnie jej wargi i uśmiechnął się.
- Sorry... Mi jeszcze życie miłe i nie mam zamiaru być kurą domową! - zaśmiała się.
- Ta? A kim chcesz być?
- Twoją wokalną konkurencją! - Walnęła go poduszką.
- Tak, jasne... - Przewrócił oczami i zaśmiał się...
Taka miłość była im dana...

A cóż się dzieje po drugiej stronie ściany? Czyżby w kimś obudziło się wspomnienie? Czy aby na pewno chciał je obudzić?...

- Carol! Carol! - Chłopak w dredach i za dużych ciuchach wołał dziewczynę i machał do niej z drugiego końca placu ich szkoły.
- Tom? Chodź tu szybko! - odkrzyknęła dziewczyna w długich blond włosach, które lekko odrzuciła za jedno ramię.
Biegł do niej jakby uskrzydlony. Dziewczyna szeroko się uśmiechnęła, bo bawiło ją to, jak dziwnie przebierał nogami przez swój kaprys mody. Objął ją i przycisnął lekko do siebie.
- Musimy pogadać... - Wyszczerzył się i oboje podążyli do domu dziewczyny, gdyż nikogo u niej nie było, a zacisze jej ogrodu pozwalało na spokojną rozmowę.
- Co się stało mój drogi przyjacielu? - Uśmiechnęła się do chłopaka, stawiając na stoliku dwa kubki cytrynowej lemoniady oraz siadając naprzeciw niego.
- W wakacje nagrywamy nasz pierwszy teledysk! - Powiedział z podnieceniem w głosie gitarzysta.
- Nazwa też zmieniona... Na Tokio Hotel.
- Tokio Hotel? Co wy? Pogłupieliście? To już nawet Schrei było lepsze. - zaśmiała się dziewczyna.
- No wiesz? Schrei było chwilowe, bo tak się przecież będzie nazywać nasza płyta. - Mimo, że ona z lekka zadrwiła, wciąż uśmiechał się do niej i wodził wzrokiem po jej ciele z lekkim błyskiem w oku.
- No dobra... I co dalej? Teledysk... Tylko tyle chciałeś mi powiedzieć? - zapytała, bo znała go dobrze. Widziała, że nurtuje go coś jeszcze.
- Właściwie to nie... Jest jeszcze jedna rzecz. - Spojrzał na nią i wziął głęboki oddech.
- Carol... Chciałem się zapytać, czy już przemyślałaś to, co ci kiedyś mówiłem. Czy byś chciała zostać w końcu moją dziewczyną? Bo... Bo jeżeli plan Davida się powiedzie, to może nawet zostaniemy sławni, a ja nie chcę cię stracić... - wyszeptał szybko, by nie dać jej dojść do głosu. Teraz tylko czekał...
- Ja... Tom... Wiesz, że dla mnie nauka jest najważniejsza... Ja... Ja nie mogę. Nie chcę się martwić wciąż o ciebie, o to, że z jakiegoś powodu nie przyjechałeś do mnie na weekend. Nie chcę... - odparła z kamienną twarzą.
Nie wierzył. Nie mógł uwierzyć w to, co powiedziała. Kiedyś mu mówiła, że nie może być z nim, bo jest dla niej nikim. Jest tylko przyjacielem. Że nie chce być z muzykiem bez przyszłości. A teraz ma już przyszłość. Odnalazł ją dla niej, a ona wciąż to samo...
- Zobaczysz... Kiedyś zostaniesz sama i będziesz płakać co noc wpatrując się w mój plakat na ścianie.. - wycedził przez zęby i wyszedł trzaskając drzwiami.


Od tamtej pory nie odzywają się do siebie. Ich przyjaźń runęła. Jego miłość również. Powiedział wtedy sobie, że będzie wykorzystywał każdą możliwą dziewczynę. Że dla niego będzie się liczyć tylko kolejne zaliczenie. Dziewczyny dla niego już nie są niewinne... Tom Kaulitz, facet, który może mieć praktycznie każdą laskę... Ale tylko praktycznie...
~~**~~
Dobra, bo już mnie kręgosłup boli... Pozdrawiam... Ej, chciałabym, żeby ktoś mnie umieścił w swoim opowiadaniu xD... Lubie o sobie czytać... xD
komentarze [9]

Część VI / Sen... >> piątek, 7 marca 2008 23:30:47
Udało mi się jakoś uniknąć zabrania internetu... Bo znowu miałam zostań pozbawiona go przez oceny... heh... -.- Mam też sporo wolnego czasu, bo nie poszłam na imprezkę a dokładniej na after party po warsztatach tanecznych z Roofim... Ja nie byłam, ale moja kumpela miała załatwić mi wejściówkę... Oczywiście mutter się nie zgodziła ;/... Ehh... No i jeszcze parę osób mnie dręczy na gg o nowy odcinek, no to daję... A co do szablonu... Jak ktoś chce mogę zrobić xD... Ale nie wiem, czy by mi wyszedł spoko jak coś xD.
~**~

Chłopak leżąc obok swojej wybranki, delikatnie gładził jej policzek wpatrując się w te wielkie niebieskie oczy. Jeszcze przed chwilą gotowa była kolejny raz zniknąć z jego życia na długo, ale ustąpiła... Dlatego położył się obok niej i próbował ją uspokoić. Brunetka w końcu zalała się łzami i wtuliła w kuzyna plamiąc jego bluzkę kolejnymi kroplami, które przemakały przez lekki materiał i drażniły jego delikatną skórę.
- Kathi... Co postanowiłaś? - naciskał na nią, chociaż bał się, że ją spłoszy.
- Bill... - Spojrzała na niego powstrzymując łzy. Odgarnęła jego włosy i wpatrywała się w wielkie oczy chłopaka.
- Tak Kathi? - Zapytał nie wiedząc, co dziewczyna myśli, a chciałby odgadnąć wszystko, co teraz siedzi w jej głowie.
- Bill... Co z nami będzie? Przecież my tak nie możemy! Twoi rodzice... Twój brat... Przecież my nie możemy! - szeptała, a małe ciepłe kropelki spadały na jego policzki, by za chwilę osunąć się z nich i wsiąknąć w materiał kołdry.
- Kathi... Ja wszystko sprawdziłem. Możemy nawet wziąć ślub! Tylko już nie płacz kochanie... Proszę cię... - Trzymał ją mocno i gładził po plecach, by uspokoić jej obawy.
- Po prostu nie zostawiaj mnie już... Bądź moją... Proszę... - szeptał delikatnie do jej ucha, a po tych słowach poczuł mokre wargi za swoich. Delikatne ruchy ust, języków... Każdy ich pocałunek był jak taniec kochanków... Zmysłowy i romantyczny, zachłanny, a zarazem delikatny. Tonęli w swoich pocałunkach przez kilka minut, by w końcu się oderwać i patrzeć na siebie wzajemnie.
- Kocham cię... - Kolejny raz to powtórzył, a ona obdarzyła go tylko delikatnym uśmiechem.
- Ja ciebie tez... - Odważyła się w końcu powiedzieć to, co czuje. Chłopak natychmiastowo się rozpromienił i przytulił ją kolejny raz do siebie, by aż zapiszczeć z radości.
- Bill... Uspokój się... Boże... Wariacie puść mnie! - Dziewczyna też miała lepszy humor, zaczęła się śmiać i krzyczeć, powoli zaczynając promienieć szczęściem.
- Nie puszczę... Bo cię kocham... - Kolejne szepty, spojrzenia i pocałunki... To trwało do wieczora, aż w końcu leżeli w łóżku, by zasnąć w swoich ramionach po tym męczącym i pełnym wrażeń dniu. Jeden niewinny pocałunek zaczął się przeradzać w coś głębszego, a ręce wokalisty szybko wylądowały pod bluzką brunetki ściskając lekko jej lewą pierś.
- Nie... Bill jeszcze nie teraz... Wytrzymaj... - szepnęła dziewczyna i uśmiechnęła się do wybranka.
- Dobrze... Wiesz... Ja sam nigdy... - Zakłopotał się, a jego skąpane w czerni pokoju policzki delikatnie zabłysnęły lekkim odcieniem czerwonego.
- Ja też nie... Można powiedzieć, że czekałam na odpowiednią osobę. - wyszeptała dosyć bardzo się zawstydzając.
- Taką jak ja? - zaśmiał się Bill rozładowując trochę sytuację.
- No nie wiem... - Przewróciła oczami Kathi powstrzymując śmiech.
- O ty...! - Bill uderzył ją lekko poduszką i zaczą również łaskotanie niewinnej dziewczyny.
- Dobra! Dobra to ty! - krzyczała śmiejąc się, aż w końcu dostała kolejnego namiętnego buziaka i zasnęła w ramionach swojego anioła.

Nie możesz mieć tego dziecka... Ono musi zginąć! Zabij je! Jest nieczyste! Owoc miłości kazirodczego związku! Zabij je! Ono nie może żyć! Umrze od razu po przyjściu na świat! Zabij, albo pożałujesz!!!

Przeraźliwy płacz małego dziecka uderzał o ściany pokoju, w którym się znajdowała. Jej krzyki mieszały się z krzykami noworodka. Przerażające głosy mówiły do niej jakby zza światów, chcąc, by zabiła własne dziecko. By zabiła owoc miłości jej i chłopaka, który od lat ją kocha. Który jest dla niej wszystkim. Każą jej zabić istotę, która poczęła się w najpiękniejszych wirach rozkoszy... Nie... Nie... NIE!!!

- Nie!!! - Brunetka zlana zimnym potem krzyknęła prawie na cały dom budząc się z przerażającego snu. Szybki oddech i strach wciąż nie dawał jej odpocząć. Jednak on przy niej był. Objął ją swoim chłopięcym ramieniem i czekał aż się uspokoi.
- Już dobrze kochanie... To był tylko zły sen. Nie martw się. To tylko sen. - Czuł jak wali jej serce, jak ręce się jej trzęsą, a ona po prostu wypłakała mu całą historię o swoim śnie na ramieniu, które jej podał jakby czując, że zaraz się popłacze.
- Kathi to tylko sen. To nic nie znaczy. Mówiłem ci już... Możemy nawet wziąć ślub. Nasz związek nie jest kazirodztwem.
- Wiem Bill, ale boję sie... Ja się po prostu boję...
~**~

Wiem, że krótkie, ale nie mam już siły pisać... Jak coś, postaram się dać kolejną notkę dłuższą...
komentarze [14]

Część V / Kocham cię... >> niedziela, 2 marca 2008 02:54:52
A!!! Jestem taka z siebie dumna! Zrobiłam ten szablon własnoręcznie (mój pierwszy!) i ślęczałam nad nim kilka godzin... Jak mi ktoś go zabierze i zobaczę to... To od razu zgłaszam do adminów... Mam ukryty podpis na nim, więc na pewno go rozpoznam!... Od dziś robię sobie sama szablony i może avatary :). Z tego wszystkiego postanowiłam napisać notę :P. Mam nadzieję, że blog jest teraz bardziej czytelny ^^.
~**~


Ja i ty... Jedność, a zarazem dwie różne jednostki.
Ty i ja... Żyjący na przekór wszystkiemu i wszystkim.
My... Jedyni w swoim rodzaju i niepowtarzalni, którym pisane jest być razem...

Delikatne muśnięcia warg, skóry. Wir zmysłów dotyku i zapachu... Bo czy nie jest piękną rzeczą czuć przy sobie tą jedyną osobę? Dotykać ją, całować...
Właśnie... Całować...
- Bill nie... - Brunetka oderwała swoje spragnione usta od warg kuzyna.
- Co "nie"? To ty się na mnie rzuciłaś! - Powiedział stanowczo patrząc na nią. Na jej zakłopotanie i niezręczność.
Co ona sobie myślała dając mu w końcu to, czego tak chciał? Jak śmiała naruszać jego nietykalność, która trwała już ponad 2 lata?! Jak mogła dotykać jego delikatnej skóry i drażnić ją swymi lekko szorstkimi opuszkami palców?! Jak ona śmiałą?...
- Bill to był impuls. Przepraszam... Ja... To się nie powtórzy. - wyjąkała nie patrząc na niego w ogóle. Serce uderzało w jej piersi tak, jakby miało zaraz wyskoczyć. Szum w głowie pojawił się tak nagle, jak po wypiciu paru kieliszków mocnego alkoholu. Miała ochotę zapaść się pod ziemię. Przed chwilą jeszcze przytulała się do Daniela, a już teraz była w ramionach innego. Tak nie wolno... Ale właśnie... Daniel...
Chłopiec szedł przez zaspy, trzymając swoją wybrankę za rękę i myślac, że tak już zostanie na zawsze. Lecz mylił się.
- Daniel... Muszę ci coś powiedzieć... - zaczęła niepewnie brunetka i puściła jego rękę. Chłopak nie bardzo rozumiejąc spojrzał na nią z dziwnym wyrazem twarzy.
- Kathi, co się stało? Jest ci zimno? Chcesz wrócić? - Starał się za wszelką cenę zrozumieć co chciała mu teraz wyjawić jego miłość.
- Nie... To nie to... Ja... Ja po prostu już tak nie mogę... - Dziewczyna schowała wzrok udając, że coś bardziej ciekawego jest na jej butach. Nie usłyszała nic w odpowiedzi. Tylko głuche milczenie i wiatr, który co raz zdmuchiwał świeżo nasypany śnieg z gałązek pobliskich drzew.
- Powiedz coś... - Nie wytrzymując przerwała ciszę.
- Kochasz go... - wyszeptał wlepiając wielkie brązowe oczy w jej białą twarz.
- Co? - Spojrzała w końcu udając, że nie rozumie.
- Wiesz o czym mówię i nie wymiguj się. Wiedziałem o tym, odkąd jesteśmy razem. Wiedziałem, że mnie wymienisz kiedyś na "oryginał". - wycedził przez zęby powstrzymując łzy.
- Nie mów tak... - Starała się go opanować.
- Jak to mam nie mówić? Spójrz prawdzie w oczy dziewczyno i zdecyduj się w końcu czego chcesz! - krzyknął na nią. Miał nawet ochotę ją uderzyć, ale nie potrafił. Nie był taki i nigdy nie chciał być.
- Czemu mówisz takie rzeczy nie wiedząc co czuję?! - odkrzyknęła mu starając usprawiedliwić samą siebie.
- "W wieku 11 lat przeżyłam swój pierwszy pocałunek. Nie był niczym wielkim, ale stało się to z osobą, na której mi najbardziej zależy i którą będę darzyła tym samym uczuciem do końca mojego życia, jakim ona obdarzyła mnie..." - W tym momencie dało się słyszeć klaśnięcie, które nie zwiastowało nic dobrego.
- Jak mogłaś mnie uderzyć?!
- Jak mogłeś czytać mój pamiętnik?! - Cisza... Potworna cisza, która zapanowała... Dwie pary oczu, pełne srebrnych łez wpatrywały się w siebie wzajemnie z mieszanymi uczuciami... Muzyką dla tego momentu był tylko wiatr, który wciąż rozwiewał im pieszczotliwie włosy, jakby zapraszając ich do wspólnej zabawy. Jednak oni nie mieli ochoty się z nim bawić...
- To koniec... - Trzymając się za policzek, odszedł od niej w stronę przystanku autobusowego, nawet się nie odwracając.
Nie patrząc na niego stała tam jeszcze chwilę, aż w końcu doszło do jej świadomości to, co właśnie się stało. Zawróciła i zaczęła biec do domu wujostwa...

Zaciskając powieki starała się wymazać wszystko ze swojej pamięci... W końcu z jej oczy zaczęły wydobywać się kolejne krople łez.
- Nie przepraszaj, tylko zdecyduj się w końcu czego sama chcesz... - powiedział patrząc na nią z lekką odrazą. Odwrócił się i łapiąc za srebrną klamkę wyszedł jednym krokiem ze swojego pokoju udając się do kuchni po kolejne piwo. Miał ochotę zdrowo się napić. Na blacie kuchennym leżała karteczka "nie będzie nas długo, nie czekajcie na nas... Rodzice". Idealnie... Zero świadków i ponurych spojrzeń jego rodzicielki. Wyjął 5 piw, usiadł na kanapie w salonie i zaczął powoli się upijać patrząc w kolejne zakłamane twarze aktorów i aktorek udających szczęście, miłość i ból... Co oni wiedzieli o prawdziwym bólu? Co oni mogą powiedzieć o miłości na w pól szczęśliwej, która nękała jego serce? Idol tysiąca, ba... miliona nastolatek, które oddałyby wszystko za jedną noc z nim, a on musiał się zakochać właśnie w takim kimś jak ona... Właściwie co on takiego w niej widzi? Nie jest najpiękniejsza... Nawet nie jest cudownie zgrabna. A jej zęby? Boże... Lepiej nie mówić... Białe, no ale co z tego, jak pełno szpar między nimi?... Chociaż... On sam nie ma lepszych. Powinien nosić aparat, ale póki nikomu to nie przeszkadza, ma to gdzieś. Właśnie... Ma to gdzieś... On zawsze miał wszystko gdzieś. Pieprzony egoista, którego nie da się przeprzeć. Może jednak nie postąpił dobrze? Może jednak nie powinien jej zostawiać samej?
Nawet nie dopił pierwszego piwa, gdy pobiegł do niej jakby go ktoś z procy wystrzelił. Wbiegł do pokoju i zobaczył, że ona się pakuje.
- Oszalałaś?! - pisnął nienaturalnie podbiegając do niej i wrzucając wszystko z powrotem do szafy.
- Zostaw mnie! Wiem, że masz mnie już dosyć! Nie będę już więcej nikomu zawadzać! - krzyczała tonąc w swoich łzach.
- Uspokój się! - skarcił ją i przytulił do siebie mocno trzymając. Na początku chciała się uwolnić, ale później uległa.
- Nikt tu nie ma zamiaru ci pozwolić na to. A na pewno nikt w tym domu nie ma cię dość... - szeptał jej do ucha.
- Ja na pewno nie mam cię dość, a nawet bym nie wytrzymał bez ciebie...
- Bill nie mów tego! Proszę cię! Nie mów już nic! - opierała mu się jak tylko najlepiej potrafiła, ale na darmo.
- Kocham cię... - wyszeptały aksamitne usta podrażniając tym każdy milimetr jej ciała w postaci dreszczy.
- Nie... Nie kochasz mnie... Nie kochasz... Byliśmy tylko dziećmi... Nie kochasz mnie... - szeptała jak wariatka, ale napotkała przeszkodę, a mianowicie jego wargi wpijające się drugi raz w jej. Złożył ten delikatny pocałunek i postarał się z ledwością zanieść ją na łóżko. Zawisł nad nią dysząc cicho i wpatrując się w jej rozmazane od kredki oczy.
- Kocham cię... Rozumiesz? Nie pozwolę ci kolejny raz zostawić mnie... Nie pozwolę... - powiedział stanowczo, nie oczekując nawet na odpowiedź...
~**~

A teraz jak się podobało? ^^
komentarze [11]

Część IV / Grzech?... >> poniedziałek, 25 lutego 2008 20:57:02
Witam... Ale trochę mi smutno, że tak mało komentarzy... Jeżeli ktoś czyta to opo, to niech napisze mi o tym! Bo czuję się jakbym pisała dla ściany -.- . Wsłuchując się w trzy piosenki TH (Vergessene Kinder, And deiner seite i Totgeliebt) piszę wam tą kolejną notę i powtarzam... Cena wywoławcza kolejnej to 10 komentarzy :P, ale jakiś z sensem (jeżeli cuda się zdarzają xD)
Notka z big dedykejszyn for my sweet and cute Dona :*
~**~

Kolejna noc przemyśleń za nimi. Kolejny ukryty rumieniec na ich policzkach spowodowany spojrzeniem drugiego. Z każdym dniem coraz bardziej nie mogli wytrzymać. Coraz bardziej pragnęli się dotykać, całować i szeptać sobie jak się kochają, ale...
- Bill możesz odebrać moją komórkę? Zostawiłam ją na twoim biurku. - krzyknęła do kuzyna Kathi, gdy usłyszała pierwsze dźwięki jej dzwonka obijające się o białe kafelki łazienki, w której teraz była.
- Ta... - odkrzyknął jej tylko i nawet nie patrząc na wyświetlacz odebrał mówiąc zaspanym głosem "Hallo?".
- Hey... Mogę prosić Kathi? - usłyszał po drugiej stronie młodzieńczy głos.
- A z kim mam przyjemność? - Coś kazało mu o to zapytać.
- Tu Daniel... Ty pewnie jesteś Bill. - Już miał mu coś powiedzieć, ale w drzwiach pojawiła się już Kathi.
- Kto to Bill? - Podeszła do niego i zabrała mu telefon, a gdy usłyszała w nim głos swojego chłopaka, lekko się uśmiechnęła.
- Cześć Daniel. Co?! Oszalałeś chyba! Gdzie jesteś?! Ok... Już po ciebie idę! - Wybiegła jak z procy zostawiając w pokoju niezadowolonego Bill'a, któremu w ogóle nie podobała się ta sytuacja i powoli domyślał się, co będzie dalej.
Usłyszał tylko głośne huknięcie drzwi wejściowych, a za chwilę ich otwarcie i znowu ten głos, który działał mu na centralny układ nerwowy.
- ...Musiałem przyjechać. Już nie mogłem bez ciebie wytrzymać! - powiedział chłopak łudząco przypominający Bill'a.
Wokalista ustał na schodach i przypatrywał się mu spode łba mając ochotę go wywalić. Jednak nie potrafił zrobić tego jego ukochanemu aniołowi, który również jakoś dziwnie się zachowywał.
Kathi spojrzała na Bill'a dwuznacznie i pociągnęła Daniela za rękę do Kaulitza.
- Bill to jest Daniel, Daniel... To Bill... - uśmiechnęła się i popatrzyła na chłopaków.
- Miło mi... - Bill obdarował go sztucznym, pięknie wyuczonym uśmiechem ściskając mu dłoń. Daniel odwdzięczył się dziwnym uśmiechem, jakby wszystko czytając z miny czarnego.
Nagle ze swojego pokoju wyszedł Tom i spojrzał dziwnie na gościa.
- No Bill... Jakby koleś miał inaczej zrobione włosy, to bym powiedział, że to mnie podmienili w szpitalu... - zaśmiał się dredziarz.
- Ym... Tom... To jest Daniel... Mój chłopak... - Blondyna aż zatkało. Stanął i uścisnął dłoń chłopaka, spojrzał porozumiewawczo na Bill'a i już wszystko rozumiał. Złapał bliźniaka za rękę i pociągnął do swojego pokoju.
- Jacyś dziwni są. - skomentował całą sytuację Daniel.
- Ta... Ale nie zawsze. - Uśmiechnęła się Kath.
- Chodź może się przejść? Musimy pogadać, a tutaj wydaje mi się, że nie będzie to za bardzo możliwe. - oznajmiła dziewczyna i po chwili wyszli z chłopakiem, który delikatnie złapał ją za rękę.
Tymczasem w pokoju starszego bliźniaka siedział otumaniony Bill.
- Tom... Jak ja się dziś nie najebię, to chyba umrę... - Spojrzał czarny na dredziarza z pustym spojrzeniem.
- Bill uspokój się. Wiesz, że matka nie lubi jak pijemy w domu.
- Co mnie to kurwa obchodzi?! Mam już tego dość rozumiesz?! Te jej ciągłe zabawy! Te zalotne spojrzenia, a za chwilę zaprzeczające wszystkiemu słowa! Mam tego kurwa dość! - Wokalista klął jak opętany raz wstając, a raz siadając na niepościelone łóżko brata.
- Bill uspokój się! Mówię ci! Weź sobie jedno piwo, wypij na spokojnie, obejrzyj sobie nasze koncerty, pomyśl o nowej trasie... Zapomnij o niej na chwilę, ale nie zapijaj się w trupa do cholery! - skarcił brata starszy Kaulitz.
- Dobra... Masz rację... - Czarny podniósł swoje szczupłe ciało z miękkiego materaca i podążył w stronę białych drzwi. Otworzył je, a gdy przekroczył próg i wyszedł do przedpokoju, od razu udał się do lodówki i zrobił jak kazał mu bliźniak, siadając wygodnie przed komputerem w zaciszu swojego oplakatowanego pokoju, w którym nic się nie zmieniało od ponad dwóch lat.
Jego cudowny spokój i zamyślenie przerwał stukot spowodowany przez wbiegającą do pokoju Kathi, która momentalnie upadła na łóżko zakrywając swoją twarz.
Odwrócił się nagle i spojrzał na dziewczynę leżącą na jego łóżku.
- Kathi... Kathi ty płaczesz? - wyszeptał ze zdziwieniem i lekką nadzieją w głosie. W tej chwili modlił się o jedną rzecz...
- Kathi... - Podszedł do łóżka i usiadł obok niej lekko kładąc rękę na ramieniu dziewczyny.
Czarna momentalnie się podniosła i wtuliła w niego jak tylko potrafiła najmocniej, wylewając łzy na jego czarną koszulkę.
- Bill... Ja... On... Bill... On zerwał... - wydusiła w końcu to z siebie trochę z ulgą, a trochę z wielkim żalem, który jednak napastował jej serce.
- Kathi... On nie jest ciebie wart... To jakiś kretyn... - wyszeptał Bill i uśmiechnął się sam do siebie. Czuł się teraz wspaniale. Był potrzebny, potrzebny jej, a to najbardziej go teraz radowało.
Zapłakana dziewczyna spojrzała na niego i nie wytrzymała. Wpiła swoje gorące od łez usta, w jego delikatne wargi. Przez ciało chłopaka przeszła nagła fala gorąca, a dziewczyna poczuła dreszcze na jasnej skórze. Nagła burza w ich głowach i całkowite podniecenie. Pragnęli tego od dawna. To było jakby spełnienie ich zakazanych marzeń.
On delikatnie rozchylił swoje wargi, pogłębiając w ten sposób pocałunek. Ona nie pozostając mu dłużna, wsunęła język do jego ust, by w końcu poczuć lekkie dotknięcie i kolczyk swego ukochanego...
Czy życie im to wybaczy?...
~**~
Dobra... beznadzieja, ale komentować! xD
komentarze [5]

Część III/ Chłopak... >> wtorek, 19 lutego 2008 20:30:45
Ehh... Internetu dalej nie mam ;/... Znaczy mam, godzinę dziennie ;/. Wczoraj były moje urodziny ^^ (18-stego lutego :P) i od mojej koffanej Dony, dostałam singiel DLT cd2... Ona oszalała xD!
~**~
Lekkie zimowe światło wpadało przez okno, odbijając się tysiące razy od kryształków świeżo opadniętego śniegu. W całym domu grobowa cisza przerywana chwilowymi przesunięciami krzesła, lub ostatecznym uderzeniem drzwi, które oznajmiało, że rodzice bliźniaków wyszli.
Kathi patrzyła na biały sufit, przypominając sobie wciąż delikatny pocałunek chłopaka, który leżał obok niej. Spojrzała na niego i zarumieniła się lekko.
- Cholera...
- Co? - odpowiedział jej ochrypły głos.
- Nie śpisz? - zdziwiła się dziewczyna, bo zazwyczaj nie potrafiła dobudzić kuzyna, a co dopiero o porze, którą teraz wskazywał zegarek.
- No tak jakoś... - dodał Bill odwracając wzrok w jej stronę i patrząc w piękne oczy nastolatki. Nawet nie zauważyli, gdy ich twarze powoli zaczęły się do siebie zbliżać, ale nie... Dziewczyna w porę się opamiętała i spojrzała w drugą stronę udając, że zainteresował ją cień, który był rzucany przez drzewo stojące na podwórku od lat. Nie raz wchodzili po nim do jego pokoju, by rodzice chłopca nie dowiedzieli się, że błąkali się po wsi do późnej godziny.
- Przepraszam... - zakłopotał się chłopak widząc jej reakcję.
- Przestań... Było, nie wróci... Z resztą... - nie dokończyła, bo do pokoju wparował dredziarz.
- Śpicie gołąbki?... - Po tych słowach w jego stronę skierował się miękki przedmiot, koloru białego, nazywany poduszką i odbił się od jego twarzy.
- Bill do cholery!
- Jeszcze raz tak powiesz, a przyprowadzę tu Carol! - Na te słowa chłopak jak poparzony wyszedł z pokoju czarnego.
- Co mu z Carol? - Zaciekawiła się brunetka.
- Nie ważne... - odparł wokalista wychodząc z łóżka. Dopiero teraz Kathi spojrzała na niego odważniej. Jego delikatne ciało, które prężyło mięśnie lekko zarysowane pod gładką skórą spowodowało nagłe dreszcze na jej ciele. Szerokie ramiona,w których teraz pragnęła się zanurzyć. Szczupły brzuch, który zapragnęła całować.
Nie! To nie może być tak! Tak nie wolno!
- Co to? - Bill niechcący kopnął jej torbę i podniósł zdjęcie, które z niej wypadło. Dziewczyna za późno się zorientowała i nie zdążyła w porę mu go zabrać.
Na fotografii była ona i chłopak, o równie pięknych oczach i podobnej figurze do Bill'a. Jego czarne, idealnie ułożone włosy opadały na bardzo chłopięcą twarz, a szczery uśmiech oczarowałby nie jedną dziewczynę.
- "Kocham cię, twój Daniel." - Bill przeczytał widniejący napis w rogu kolorowego zdjęcia, które ewidentnie nie było robione po przyjacielsku.
- To mój chłopak... - wyszeptała Kath spuszczając nogi na podłogę i siadając, nie patrząc na niego.
- Aha... Chyba fajny... - wycedził młodszy bliźniak i wyszedł z miną, której jeszcze nikt nie widział na jego twarzy.
Brunetka zakryła twarz dłońmi i wzięła głęboki oddech.
- Dobrze Kathi... Tak będzie lepiej... - powiedziała sama do siebie i ruszyła do chłodnej klamki, by wyjść na korytarz i udać się do kuchni.
Gdy dziewczyna robiła sobie śniadanie, Bill poszedł porozmawiać z bratem, ponieważ sprawy zaczęły go przerastać.
Poruszony zobaczeniem ukochanej w objęciach innego miał ochotę nawet odebrać sobie życie, by nie ranić się już tak.
- Tom... Co ja mam robić? Ja już tak nie mogę! Jeżeli będę na nią wciąż patrzył, to nie wytrzymam! - powiedział wokalista ze łzami w oczach.
- Gdy ona przechodzi obok mnie, mam ochotę ja objąć, przytulić, pocałować... Chcę ją dotykać tak, by już nigdy nie chciała ode mnie odejść. Pragnę jej Tom... Pragnę... - Jego ostatnie słowo ledwo musnęło bębenki w uszach brata, bo czarny mówił już przez zaciśnięte gardło.
- Bill... Ja... Ja nie wiem co możesz zrobić... Czekaj... Mówię ci czekaj. Ona ma ci coś do powiedzenia, ale ja nie chcę byś usłyszał to z moich ust. Nie chcę być pierwszym, który ci to powie. - Starszy bliźniak objął mocno swoją drugą połówkę widząc jak cierpi. Chciał ulżyć mu w bólu, wydając tajemnicę kuzynki, ale nie potrafił. Obiecał jej to. Ona sama musi zrozumieć swój błąd i wydać się. Tak będzie najlepiej.
- A teraz przestań się mazać jak laska i idź na dół. Sprawdź czy zrobiła nam też śniadanie. Jak tak, to dobry znak. - zaśmiał się gitarzysta patrząc w swoje odbicie w oczach, które widział każdego dnia od urodzenia.
Bliźniacy zeszli na dól i zobaczyli na stole kanapki oraz ciepłe kakao przy ich talerzykach.
Tom uśmiechnął się porozumiewawczo do brata i usiadł przy jednej z porcji. Bill zrobił to samo wciąż mając lekki grymas, którego nawet nie można było nazwać.
Po śniadaniu chciał z nią porozmawiać, lecz ona szybko zniknęła mu z oczu mówiąc, że wychodzi się przejść. Lecz on nie chciał dać za wygrane. Ubrał się i wybiegł za nią krzycząc Tom'owi krótkie "idę!".
Biegł gdzie go niosły nogi. Rozglądał się wszędzie, aż w końcu zrozumiał gdzie poszła.
Stanął pod niewielkim białym domkiem, który niemal zatapiał się w śniegu. W oknie zobaczył Kathi i blondynkę, Carol... Brunetka wypłakiwała się jej i coś mówiła. Uśmiechnął się tylko w duchu i wrócił do domu, by nie przeszkadzać im w rozmowie, która może w końcu coś zmieni...
~**~
Wiem, że nie za długie i z błędami, ale mam mało czasu i jestem zmęczona... Pozdrawiam ^^
komentarze [4]

Część II/ Młodzieńcza miłość... >> sobota, 9 lutego 2008 12:06:00
Przepraszam, że tak szybko piszę, ale dostałam olśniewającego natchnienia i żebyście mieli co czytać podczas mojej nieobecności. Mianowicie mam zabrany internet ;/. Aktualnie mam modem mojej kumpeli Sarci i dalej dziękuję Bogu, że on działa u mnie xD.
Dedykuję tą notkę mojej wspaniałej przyjaciółce Carol, która była przy mnie, przez ponad rok w tej całej Tokio obsesji. Sama już nie jest tak zapaloną fanką jak kiedyś, ale ja cicho wierzę, że jednak to się znowu zmieni na moją korzyść chociaż przez jeden dzień ;). Jeżeli kogoś ciekawią początki mani u Caroli, to zapraszam na jej cudnego (ale porzuconego :( ) bloga o perypetiach naszego wspólnego (byłego już :( ) zespołu i TH :). www.th-cool-love-tom.blog.onet.pl
KOCHAM CIĘ KARUŚ! FRIENDS FOR EVA! :*
Na dole bloga macie playlistę z wieloma piosenkami, które uwielbiam. Mam nadzieję, że umilą wam czytanie. W repertuarze znajdziecie nie tylko piosenki th ;).
~**~
Dziewczyna o czarnych włosach, sięgających jej do ramion, a nawet trochę dalej, spoglądała wciąż na zdjęcie stojące na biurku i wsłuchiwała się w stare piosenki NENY, całkowitej idolki jej kuzyna. Dziewczyna nawet nie zauważyła, gdy zaczęło się ściemniać, a ona sama zapuściła swoje myśli w najgłębsze wspomnienia, gdy jeszcze była szatynką, o pięknych, lekko falowanych włosach, a jej towarzyszem, w spólnych długich rozmowach był chłopak, o krótszych niż dziś czarnych włosach. Kathi znów poczuła to lipcowe słońce na twarzy, które aż prosiło, by z niego nie rezygnować.

- Bill! Chodź już na ten głupi dach! Musisz brać tyle jedzenia? Przecież nie idziemy tam spędzać całych wakacji! - karciła chłopca 11-sto letnia dziewczynka łapiąc za napój stojący w kuchni.
- Kathi czekaj no! - krzyknął za nią chłopiec, który na dwa miesiące miał już mieć 13 lat.
- A wy znowu na dach? - zapytał bez większego zainteresowania chłopiec z krótkimi rozjaśnionymi na blond dredami. Stanął na przejściu dla brata i kuzynki uśmiechając się złowrogo.
- Tom... A ty na pewno idziesz teraz do Carol hmm? Bo tylko po to mógłbyś się tak wyperfumować wodą toaletową Gordona. - od syknął młodszy Kaulitz.
- Ojczym mi pozwolił! - zakłopotał się chłopak natychmiast schodząc im z drogi.
- Ta jasne... A o "pisemkach" pod twoim łóżkiem ojczym też wie? - Zaśmiała się Kathi przechodząc obok niego i idąc za czarnym po drewnianych schodach.
- KATHI! JESZCZE RAZ WEJDZIESZ DO MOJEGO POKOJU, TO...! - Nie zdążył dokończyć, bo wszedł na schody Gordon, stając za nim, a kuzynostwo uciekło szybko widząc minę odwracającego sie Tom'a i ojczyma spoglądającego na niego z "musimy pogadać" rysującym się na twarzy.
Rozchichotani przyjaciele weszli najpierw na strych, a później na dach domku jednorodzinnego państwa Kaulitz-Trumper.
Widok z góry był przecudowny. Małe domki rozsypane po najbliższej okolicy, mali ludzie koszący trawniki, zrywający jabłka ze swoich małych jabłonek i rozpostarte w oddali wielkie budynki, które przypominały o tym, że zaraz nieopodal tętni swoim życiem Magdeburg. Z ludźmi o tym samym celu życiowym, z dzieciakami jeżdżącymi na deskorolkach, rowerach, rolkach i młodych laleczkach barbie, które nie różniły się chyba wieloma rzeczami, prócz odcieniu blondu na głowie i różu na ciele.
Nastolatkowie, a właściwie nawet jeszcze dzieci, usiadły na czarnym kocu, który przed sekundą rozłożył chłopiec, bo dziewczyna za bardzo się zamyśliła.
- Siadaj już Kathi, bo zaraz herbata będzie zimna. - powiedział z troską nalewając jej do kubka brązowego napoju, lekko mieniącego się złotem, z którego ulatywała para.
- Bill do tej pory nie wiem, czemu zrobiłeś herbatę, skoro jest ciepło. Mamy środek lata! - Zachichotała szatynka biorąc jedną kanapkę z szynką i popijając kęs herbatą zaparzoną specjalnie dla niej, z uczuciem, o którym nie miała pojęcia.
- Pomyślałem, że tu trochę posiedzimy i porozmawiamy, a nie chciałem by moja ulubiona kuzyneczka była głodna, czy spragniona. - Uśmiech nie schodził z jego twarzy, jednak serce uderzało tak mocno, że huczało mu w głowie jego nieustanne dudnienie.
- I tak mamy siebie 24 h na dobę. - odparła.
- Tak, ale przecież już niedługo jedziesz, więc chciałem z tobą porozmawiać, bo wiem, że u mnie przyszłość może tego wkrótce uniemożliwić. - Spojrzał na nią swoimi czekoladowymi oczami i myślał jak ułożyć słowa, by jej nie spłoszyć.
- To co się stało mój przyszły gwiazdorze? Zapomniałeś na jaki adres masz przysyłać bilety na koncert? - zażartowała Kathi. Jednak on przestał się uśmiechać.
- Kathi bo ja... - zaczął, ale zaciął się po chwili, spojrzał w jej słodkie oczy i szybko, bez zastanowienia dał jej zwykłego buziaka w usta.
- ...Ja cię kocham... - odrzekł patrząc na nią. Sparaliżowana dziewczynka patrzyła na niego wystraszonymi oczami. Po chwili poczuła, że może już się ruszać i jak najszybciej tylko mogła, uciekła od niego, zostawiając go samego, ze swoimi myślami i sercem, które miał wyjęte jak na dłoni, a z którego teraz powoli wydobywały się kropelki krwi, od jego złamania.
Tego wieczoru unikała już go. Szybko poszła spać, a wcześnie rano wyjechała. Zostawiając biednego chłopca samego w ponurej rzeczywistości i z przyszłością w wielkim wyżerającym show-biznesie.

- Kathi... Kaaathi... KATHI! - krzyknął w końcu czarnowłosy budząc dziewczynę jakby ze snu. Ściągnęła w końcu słuchawki, z których już dawno nie dało się słyszeć smętnych melodii.
- Przepraszam... Zamyśliłam się... - odrzekła patrząc na chłopaka dopiero wtedy orientując się, że stoi przed nią w samych bokserkach. Mimowolnie zaczerwieniła się i schowała wzrok.
- Idź się już umyj. W końcu jest już strasznie późno, a ty ledwo patrzysz na oczy. - Obdarował ją uśmiechem i zaczął ścielić średniej wielkości łóżko, na którym bez wątpienia zmieszczą się dwie osoby.
- Tak... Już idę... - powiedziała zakłopotana łapiąc za swoją piżamę i idąc do łazienki, przez ciemny korytarz.
- psyt! - usłyszała nagle zaczepne dźwięki dochodzące z pokoju Tom'a. Nie zastanawiając się długo, podeszła do drzwi i spojrzała na chłopaka, chowającego się za białą deską drewna, potocznie zwaną drzwiami, zza której lekkie światło dawało o sobie znać.
- Co? - powiedziała dosyć głośno Kathi.
- Kuzynka, ale ty mało dyskretna jesteś! - syknął dredowaty, łapiąc jej rękę i wciągając do swojego pokoju. Zamknął drzwi i przystawił do nich ucho, by sprawdzić, czy czarny nic nie usłyszał, a co gorsza, nie zaciekawił.
- Dobra... Droga wolna. - Odetchnął Tom odwracając się do Kathi.
- Możesz mi powiedzieć, czy masz coś ciekawszego mi do powiedzenia, niż to, że ewidentnie masz ochotę na gwałt? - powiedziała podnosząc zdjęcie nagiej dziewczyny, zapewne jego fanki. Szybko zabrał jej fotografię i schował ją do pierwszej lepszej szuflady.
- Przestań dobra? Musimy pogadać i to bardzo poważnie. - powiedział siadając na swoim łóżku i mijając się z pytającym wzrokiem dziewczyny.
- Bill wciąż cię kocha. Na zabój. Ja to wiem! - W końcu spojrzał na nią, a jej oczy zmieniały swój wizerunek z każdą sekundą.
- Ale...?
- Żadnych ale! Obojętnie co by ci nie mówił i tak mu nie wierz. A najlepiej by było, jakbyś mu powiedziała to, co pisałaś do mnie w listach. - Wydała się ich tajemnica. Dziewczyna ukradkiem korespondowała z Tom'em wyżalając mu się przez te wszystkie lata...
- Tom. To moje życie i pozwól mi, że sama będę o nim decydować dobra? - wydukała lekko rozzłoszczonym tonem brunetka.
- Dla swojego i jego dobra... Daj mu chwilę radości dziewczyno, jakiej nie miał od ostatniego waszego spotkania. - odrzekł.
- Takiej chwili radości, jaką ty byś chciał, to mu na pewno nie dam. - Zaśmiała się zakładając ręce na piersiach.
- A właśnie. Pamiętasz jeszcze Carol? Nie wiesz co u niej? - Popatrzyła na niego przypominając sobie blondynkę, o wspaniałej figurze, niebieskich oczach i długich falowanych włosach.
- Nie rozmawiam z nią odkąd jesteśmy sławni... - wycedził Tom, odwracając się na brzuch i rzucając na łóżko.
- Okay... - powiedziała dziewczyna, nie drążąc tematu i wychodząc z pokoju gitarzysty, by w końcu udać się pod upragniony prysznic.
Po 30-stu minutach błogości, weszła do pokoju młodszego Kaulitza. Myślała, że chłopak śpi patrząc na jego zaciśnięte powieki, ale on nie spał, ukradkiem spoglądając na nią i zachwycając się jej teraźniejszym wyglądem.
Od ostatniej nocy, gdy spali razem, wiele się zmieniło. Nie tylko jej styl, kolor włosów, fryzura, czy zaczęcie stosowania makijażu. Ale również jej walory fizyczne zmieniły się całkowicie, chyba ku uciesze chłopaka.
Gdy tylko położyła się koło niego, serce mu zadrżało kolejny raz, ale wciąż trzymał swój mały "senny" sekret za zamkniętymi oczami. Odwrócił od niej twarz, leżąc jednak na wznak.
Kath odwróciła się w jego stronę spoglądając na chłopaka. Wyciągnęła swoją białą rączkę spod kołdry i położyła na jego lewej piersi.
Poczuła pod opuszkami palców delikatne dreszcze przechodzące przez jego skórę, ale również uderzenia spragnionego serca. Uśmiechnęła się cicho do siebie, odwróciła do niego plecami i zasnęła. Kolejny raz zostawiła go, z milionem myśli przemykającymi przez jego umysł i miliardem pytań bez odpowiedzi...
~**~
Boże! Moja najdłuższa w życiu notka! No to do następnego pożyczenia modemu, albo oddania mojego ;).
komentarze [4]

Część I/ Przepraszam... >> piątek, 8 lutego 2008 19:12:24
Hello... Nazywam się Kathi, a to mój kolejny blog z opem. Tym razem mam zamiar poprowadzić go trochę. Zapraszam również na mojego bloga z opowiadaniem o TH i wampirach ^^. A teraz... Miłej lekturki :).
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

- Bill... To twoja kuzynka! Musicie być dla niej mili. Przecież ona straciła rodziców. Nie ma dokąd pójść. To chyba nie jej wina prawda? Was i tak nigdy nie ma! - Blondynka o krótkich włosach, delikatnej twarzy i uroczym uśmiechu tłumaczyła coś w kuchni swojemu młodszemu synowi.
- Dobra mamo, ale wiesz co ja na ten temat sądzę. Nie chcę po prostu żeby ona wypełniała jakąś pustkę wam, bo nas wciąż nie ma. - wyszeptał czarnowłosy młodzieniec o równie uroczym uśmiechu. Jego brązowe oczy błądziły po kuchni, a szerokie usta wypuściły bezradnie powietrze.
- Oj wiesz, że nikt nam nigdy nie zastąpi was... - Uśmiechnęła się kobieta i pogładziła pieszczotliwie policzek syna.
- On się w niej kocha od 7 klasy... - wydobył się dźwięk zza drzwiczek otwartej lodówki. Czarny złapał za nie i uderzył w żebra swojego starszego bliźniaka.
- Mama go nie słucha... On bredzi... - Uśmiechnął się czarny, gdy dało się słyszeć ciche "ała!".
- Bill... Ty mi kitów nie wkręcaj... Pamiętaj, że to twoja kuzynka... - pogroziła matka.
- Ta... ale daleka... - powiedział dredowaty chłopak wynurzając się w końcu z lodówki z kawałkiem szynki w palcach.
- Tom... Jeszcze jedno słowo, a będę mówił twoim fankom, że masz opryszczkę... - sykną Bill do brata.
- Mamo, z tego co Bill sprawdził, z daleką kuzynką można się ożenić... - Uśmiechnął się słodko Tom pokazując szereg białych ząbków.
- To za tą ostatnią, którą przegoniłeś wychodząc specjalnie z maseczką na twarzy. - dodał odpowiadając bratu.
- I mówiąc do mnie kochanie... - rzekł odwracając się na pięcie i idąc w stronę schodów, które prowadziły na piętro, gdzie był jego i brata pokój.
- Ale jej mina była boska! - Zaśmiał się młodszy Kaulitz.
- Ja ja... - Puścił to koło uszu Tom.
- Bill ja jeszcze z Tobą nie skończyłam! - Zawróciła go rodzicielka, ale nie zdążyła nic powiedzieć, bo do domu wszedł jej mąż i Kathrina, kuzynka bliźniaków. Niepewnie rozejrzała się po domu swoimi wielkimi szarymi oczami, uśmiechnęła się do ciotki i zawiesiła wzrok na wysokim chłopaku, który stanął jak wryty sparaliżowany jej spojrzeniem.
- Cześć Bill... - powiedziała dziewczyna i odgarnęła czerwono-czarną grzywkę z oczu.
- Cz... Cześć Kathi... - Podszedł do niej i przytulił ją lekko się schylając.
- Wciąż jesteś taki wysoki... - Zaśmiała się dziewczyna.
- A ty wciąż lubisz marudzić... - odparł chłopak.
- A ty jak zawsze zapominasz mnie puścić. - Kolejny śmiech z jej ust.
- O przepraszam... - Puścił ją z lekkim zakłopotaniem. Nie mieli już 13 lat. Nie byli już dziećmi. Jednak jedno co się nie zmieniło, to to, że te same spojrzenia napotykając na siebie od razu uciekały.
- Bill pomóż Kath rozpakować się u ciebie... - Przewróciła oczami Simone dając buziaka w policzek swojemu mężowi. Nie miała wyjścia, bo pokój był już przygotowany.
Weszli na schody, później przeszli przez próg jego pokoju. Bill postawił torby dziewczyny i usiadł.
- Dawno cię tu nie było, ale chyba pamiętasz co i jak. - Uśmiechnął się chłopak oddychając powoli, by uspokoić serce.
Dziewczyna podeszła do biurka i zobaczyła ich zdjęcie z ostatnich wspólnych wakacji.
- Jeszcze to masz... Mogłeś już dawno je wyrzucić. - powiedziała stawiając je z powrotem na blat.
- No... Jakoś tak... - burknął dalej leżąc.
- Bill... Ja... Chciałam cię przeprosić. - szepnęła odwracając się do niego, podchodząc do łóżka i siadając. Chłopak szybko dźwignął się na łokcie.
- Co? Za co? - Spojrzał zdezorientowany.
- Za tamto wtedy na dachu. Co... Powiedziałeś, że mnie kochasz. Ja... Ja przepraszam, że uciekłam. Nie chciałam żeby tak wyszło. Po prostu... Byłam za gówniara, żeby rozumieć. W końcu jestem od ciebie młodsza... Naprawdę przepraszam, że tak wtedy wyszło. - mówiła nie patrząc na niego.
Chłopak przewrócił czarnymi oczami i znowu spojrzał na nią.
- Kathi... Było minęło. Nic się nie stało. Sam byłem szczeniakiem, więc wiesz... - Uśmiechnął się sztucznym wyuczonym uśmiechem.
- Dzięki kuzynku. Wiedziałam, że z tobą zawsze można pogadać. - Uśmiechnęła się również i zaczęła rozpakowywanie. Nie wiedziała tylko, że chłopak ukradkiem spogląda na nią i myśli o tamtym ciepłym lipcowym wieczorze...
~**~


Zapraszam do komentowania. Cena wywoławcza następnej notki to 10 komentarzy xD.
komentarze [1]







| Lay&html by Kathi dla www.true-story-th.mylog.pl |






Dodaj do ulubionych

K s i ę g a
Księga gości

O m n i e
O mnie

A r c h i w u m
2008
luty (4)
marzec (3)
kwiecień (1)
czerwiec (1)
październik (1)




U l u b i e n i

vergessene-kinderjak-kocha-czarownicasometimes-alone K l u b y

L i n k i

Strony z info o TH!
Jedna ze starszych i leprzych stron!

Opowiadania!
crazy story TH!




Stronki o Tokio Hotel i muzyczne

Najlepsze opowiadania o Tokio Hotel



Tokio Hotel Topliste